Informacje
Ogólne dane
Różne
Adresy
Aktualności
Galeria
Księga gości

proj.logo kadeckiego - Adam Kilian

proj.strony - Kuba Pawluk

24.7.2019

Rejestr odwiedzin:
63154
gość strony.




Administracja


   Król Stanisław August Poniatowski
-założyciel Szkoły Rycerskiej (1765)
 "Pamiętaj, żeś miał honor
być kadetem."
książe Adam Czartoryski (1766) - pierwszy komendant Szkoły Rycerskiej


MONTE CASSINO - wspomnienia płk Juliana Zdzisława Starosteckiego (55)


wprowadził na stronę Marian Pawluk (19.12.2004)

    Jestem bardzo świadomy upływającego czasu i chcę dać świadectwo wydarzeń historycznych II Wojny Światowej, które wpłynęły na losy Polski. Czuję się w obowiązku podzielić się moimi wspomnieniami o wielu odważnych żołnierzach, którzy zginęli 60 lat temu dla wolności Polski i świata.
Bitwa o Monte Cassino rozegrała się w maju 1944 roku. Była to jedna z kluczowych batalii tej wojny. Rozpoczęła etap wyzwolenia Rzymu, w którym była zaszyfrowana data inwazji na Normandię.
Moja relacja z tej bitwy łączy moje osobiste doświadczenia z relacjami spisanymi przez historyków. Jako dwudziestopięcioletni żołnierz, wypuszczony z syberyjskiego Gułagu, nigdy nie przypuszczałem, że wydarzenia, które ogarnęły mój kraj 1 września 1939 roku przywiodą mnie do opactwa Benedyktynów na stromą górę w centrum Włoch. Wybudowane w 529 roku Opactwo zostało obrócone w proch i pył w roku 1944, a wraz z nim zginęło wielu moich współtowarzyszy broni.
Jako młody mężczyzna w Polsce lat 30 nie byłem osamotniony w obawach, że Polska znajduje się w niebezpieczeństwie. Wiedzieliśmy, że niemiecki atak był nieunikniony. Niektórzy z nas oszukiwali sami siebie przechwałkami o odparciu ataku Niemiec i marszu na Berlin, ale większość z nas godziła się z poważnym zadaniem obrony naszego państwa przeciwko nazistowskiej machinie wojennej.
Wówczas nie mógłbym nawet marzyć, że dekady później będę podróżował po Italii z żoną Ireną, którą spotkałem podczas wojny. Kilka lat temu opuściliśmy Rzym by udać się na południe w kierunku Highway 6, która podąża śladem antycznej drogi Via Latina, znanej także jako Via Casillina.. Rzymianie wybudowali ją, żeby umożliwić przemarsz swoich żołnierzy. Dwadzieścia pięć wieków później polscy żołnierze wykorzystali część tego samego szlaku podczas swojej drogi do zwycięstwa przeciwko Niemcom.
Przeszliśmy kilka mostów ponad szybko płynącymi rzekami, bo droga wiodła przez góry. Nagle, gdy już minęliśmy ostry zakręt, przed nami rozpostarł się panoramiczny widok na wspaniałe Opactwo. Odbudowane z gruzów i popiołów wyglądało tak, jak gdyby nigdy nic mu się nie stało. Nie mogłem wręcz uwierzyć, że moje oczy ujrzały pobłyskującą, monumentalną budowlę przecudnej urody.
To nie było to samo, co widziałem w 1944 roku. Opactwo zostało zniszczone przez amerykańskie bombowce. Batalia o Monte Cassino zniszczyła wszystko w promieniu mil. Wydawało się, że ani drzewo ani źdźbło trawy nie mogło przetrwać. Teraz miejsce to bo gate jest w sady, łąki i pola czerwonych maków.
Miasto Cassino u podnóży góry zostało również zniszczone i odbudowane. Jego istnienie sięga czasów rzymskich. Było wtedy miejscem świętym słynącym ze swoich źródeł. Hannibal spalił miasto w 211 r. pne. Czterysta lat później Marcus Aurelius Antonius wybudował tam okazałą willę. Miasto prosperowalo, przetrwało najazdy i wstrząsy. Po najazdach Lombardów i Saracenów zostało odbudowane.
Po upadku Rzymu Benedyktyni wybudowali swój klasztor na górze Monte Cassino liczącej 1700 stóp w miejscu, gdzie wcześniej znajdował się ołtarz boga deszczu i chmur – Perkuna. Miasto i opactwo przetrwało do dwudziestego wieku we wspaniałej kondycji.
Nasz mały fiat zmagał się ze wspinaczką po stromych, wąskich drogach na szczyt góry. Po półgodzinnej podróży nasz samochód przegrzał się. Skorzystaliśmy z okazji i wybraliśmy się na przechadzkę przez pola trzymając się zbocza góry. Cieszyliśmy się świeżym powietrzem i widokami. Zdołaliśmy dotrzeć do cmentarza, gdzie byli pogrzebani żołnierze, którzy zginęli w batalii. Ponad tysiąc białych krzyży pokrywało zbocze.
Architektoniczna prostota cmentarza wywiera niezapomniane wrażenie. Tutaj spoczywa 1100 polskich żołnierzy, a wśród nich wielu moich bliskich przyjaciół. Spoczywają otoczeni przez pełne spokoju piękno.
Wysoko w górach za cmentarzem znajduje się San Angelo, znane polskim żołnierzom jako Wzgórze 593, miejsce ostrych siedmiodniowych walk stoczonych przez Trzecią Karpacką Dywizję. Tu znajduje się także pomnik, oddający hołd zagładzie Piątej Dywizji Kresowej.
U podnóży górskich grzbietów Phantom Ridge (znanych nam Polakom jako Widmo) w dolinie Maiola stoi inny pomnik wybudowany na zgliszczach czołgu mojego dobrego przyjaciela Lucka B., który zginął w płomieniach wraz ze swoją załogą podczas nocnego ataku jego Czwartego Pułku Pancernego „Skorpion”.
W tym czasie, pod koniec sierpnia, Polski Drugi Korpus zajmował pozycje naprzeciw budzącej respekt Linii Gustawa. Miasto Cassino było w niemieckich rękach. Niedaleko na północ w Anzio Amerykanie nieco wcześniej wylądowali na plażach w celu opanowania pozycji wokół Linii Gustawa. Wkrótce ich usiłowania zdobycia Rzymu zostały powstrzymane. Anzio było jednak jedną z kilku głównych akcji zaplanowanych po to, by przełamać Linie Gustawa i Linię Hitlera. W lutym Amerykańska Piąta Armia Sił Powietrznych wysłała 500 bombowców w celu zbombardowania Cassino. Wojska Indyjskie, Amerykanie, Francuscy Koloniści i Nowozelandczycy pospieszyli ze wsparciem piechotnym. Ofensywa nie powiodła się, poniesiono ogromne straty.
Alianccy dowódcy zrozumieli, że jedynym sposobem pomocy Amerykanom było zdobycie Cassino. Tak więc Polski Drugi Korpus został wezwany do zorganizowania ataku, który rozpoczął się 11 maja. Przeszkoleni na pustynnych terenach Środkowego Wschodu polscy żołnierze mieli teraz stanąć twarzą w twarz z przerażająco wysokimi górami, rwącymi potokami i głębokimi wąwozami. Ciężko uzbrojeni i okopani Niemcy spodziewali się zebrać olbrzymie żniwo w postaci wielu polskich istnień. Podczas tygodniowej batalii zabito tak wielu polskich żołnierzy, że nawet personel techniczny został wezwany do zajęcia miejsc na linii frontu.
Ostatecznie rankiem 18 maja polska flaga i flaga Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii powiewały nad ruinami Opactwa. W następnym tygodniu dzięki Szóstemu Regimentowi zostało zdobyte ufortyfikowane miasto Piedimonte, a trzy tygodnie później wyzwolono wyzwolono miasto Eternal. Następnego dnia wojska alianckie przybyły na brzeg Normandii.
Niestety, my – polscy żołnierze szybko dowiedzieliśmy się, że nie będzie nam wolno walczyć o wyzwolenie naszego narodu. Czuliśmy się zdradzeni, wielu z nas było załamanych i rozczarowanych, że tak wiele istnień wydawało się być zmarnowanych we Włoszech.
Kiedy moja żona j ja wspominaliśmy tamte czasy, niektóre spośród tych uczuć powracały. Jednak jesteśmy szczęśliwi, cała nasza rodzina. Mamy tyle, by być wdzięcznym losowi. Walczący za „Naszą i Waszą Wolność” – zdradzeni przez Stalina, Churchila i Roosvelta – żyjemy wystarczająco długo, by być świadkami upadku komunistycznego ucisku i zmartwychwstania wolnej Polski.


Wspomnienia płk. Juliana Zdzisława Starosteckiego, kadeta II RP KK2 Chełmno
(KPK str.347), zamieszczone w Biuletynie nr 21.

 


  









 
 

Kadeci II RP, Wszelkie prawa zastrzeżone.