Informacje
Ogólne dane
Różne
Adresy
Aktualności
Galeria
Księga gości

proj.logo kadeckiego - Adam Kilian

proj.strony - Kuba Pawluk

16.7.2019

Rejestr odwiedzin:
63116
gość strony.




Administracja


   Król Stanisław August Poniatowski
-założyciel Szkoły Rycerskiej (1765)
 "Pamiętaj, żeś miał honor
być kadetem."
książe Adam Czartoryski (1766) - pierwszy komendant Szkoły Rycerskiej


60 rocznica zakończenia II Wojny Światowej


wprowadził na stronę Marian Pawluk (08.05.2005)

    Kadeci II Rzeczypospolitej Polskiej brali udział w największej wojnie światowej, z których co czwarty poległ.



GRANATOWA KOMPANIA

Staliśmy granatową kompanią
Ze srebrnym na kołnierzu galonem.
Staliśmy honorową kompanią
sześć razy pomnożoną baonem,
a ponad nami
ponad gmachem i ponad drzewami
parku, niósł się głośny łopot flagi,
strzelającej niczym stangret z bicza.
W dole, przed drzewami,
wśród mroku i skupionej powagi
wiatr kołysał złotym ogniem znicza.
Stentorowym głosem skandowane,
szeleszczące nazwiska padały
z dreszczem werbla na plac alarmowy.
A refren: „Poległ na polu chwały”
niósł się echem pod wysoką ścianę
i powracał ponad nasze głowy
i ponad słońce pośród mroku na czapkach wschodzące.
Rok po roku czciliśmy poległych,
którzy miejsce w honorowej sali
okupili swym młodym życiem,
wbrew rozkazom do walki pobiegli,
bo ich wołał z nieśmiertelnej dali
sam Wysocki, buntownik marzyciel.
Wbrew rozkazom, zachodniej granicy
szli na pomoc, gdy stała w pożarze.
Kolorowe portrety, strażnicy
przy spłowiałym, witebskim sztandarze.
Staliśmy granatową kompanią,
naiwnie zakochani w legendzie.
Staliśmy granatową kompanią,
pełni pytań: kiedy nasza będzie
godzina sławy?
Jakie nam w hołdzie skiną buławy?
Jaki werbel nam chorał uprzędzie?
W coraz głębszej na placu ciemności
z piedestału marsowo spozierał
nasz Marszałek, a geniusz przyszłości
już nas liczył, szacował wybierał…
Jeden zabity w Wilnie.
Dwóch padło we Lwowie.
Czwartego pogrzebano
w zapomnianym rowie.
Piąty porwany miną
na drodze w Normandii,
szósty spalił się w czołgu
pod miastem we Flandrii.
Siódmy na śmierć zesztywniał
patrząc twarzą siną
w niemiłosierne niebo
nad Monte Cassino.
Ósmy skończył na tyfus
w śnieżnym Buzułuku,
dziewiątego wziął granat
na piasku w Tobruku.
Dziesiąty na dnie leży,
przez sztormy i cisze
Atlantyk go na wieczny
spoczynek kołysze.
A ilu bez rachuby,
chyłkiem, wcześnie rano,
skutych, z gipsem na ustach
w grupie rozstrzelano?
Jak ich wszystkich odnaleźć?
Chociaż świat jest mały,
i tak straszliwie rozległe
nasze pole chwały.
Granatowa kompanio, rozsiane
kości nasze po szerokim świecie.
Nie ma dla nich honorowej sali.
Rozsypane w wojennej zamieci,
w huraganie dziejów zapomniane
nasze nazwiska.
Żaden znicz im złociście nie błyska,
żaden dobosz warkliwie nie chwali.
Przepadł gmach, przepadł plac, nawet
drzewa uszły, szumiąc w niebyłe i wieczne.
Nikt nam hymnów pochwalnych nie śpiewa.
Lecz pochwały z nas nikt nie wymaga,
bo pozostał nam wiatr, a na wietrze flaga.

Autor:
Zbigniew Kabata KK1 4k/39, ps.”Bobo” partyzant AK, mjr WP, parazytolog, profesor Uniwersytetu w Kanadzie.

 


  









 
 

Kadeci II RP, Wszelkie prawa zastrzeżone.