Informacje
Ogólne dane
Różne
Adresy
Aktualności
Galeria
Księga gości

proj.logo kadeckiego - Adam Kilian

proj.strony - Kuba Pawluk

24.7.2019

Rejestr odwiedzin:
63154
gość strony.




Administracja


   Król Stanisław August Poniatowski
-założyciel Szkoły Rycerskiej (1765)
 "Pamiętaj, żeś miał honor
być kadetem."
książe Adam Czartoryski (1766) - pierwszy komendant Szkoły Rycerskiej


SZKOŁY KADECKIE - znowu na czasie (53)


wprowadził na stronę Marian Pawluk (17.12.2004)

   
Wśród dziesięciu polskich oficerów odznaczonych przez prezydenta Francji Jacques’a Chiraca z okazji 60-lecia lądowania wojsk alianckich w Normandii, dwóch jest wychowankami międzywojennych korpusów kadetów – generał brygady Michał Gutowski, absolwent KK1 we Lwowie w 1928r. (KPK str. 172) oraz ppłk Stefan Gawlik, absolwent KK3 w Rawiczu w 1936r. (KPK str. 156).
Obaj nadal działają społecznie – gen.M.Gutowski(KPK str.172) jako sekretarz Kapituły Orderu Virtuti Militari, a ppłk S.Gawlik (KPK str.156) jako prezes Zarządu Głównego Związku Byłych Żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.
Podczas okazałych obchodów 60-lecia Powstania Warszawskiego często wymieniano nazwisko dowódcy tego Powstania generała brygady Antoniego Chruściela „Montera”(KPKstr.72), który jako major był dowódcą kompanii w KK1 w latach 1923-27, a także szefa sztabu ppłk dypl. Stanisława Webera (KPK str. 382), absolwenta KK1 w 1923r. Obaj zmarli po wojnie na obczyźnie.
Już te przykłady świadczą – pomimo upływu lat – o wysokich wartościach wychowawczo-dydaktycznych korpusów kadetów w Polsce.
Z danych Związku Kadetów 1918-1939 w Londynie wynika, że w latach 1918-1939 uczyło się w nich ogółem 6000 młodych ludzi. Maturę zdało ponad 2800, ponad 1000 było elewami. Pozostali nie sprostali wymaganiom. Ale – to już obserwacje krajowe – około 90% absolwentów i elewów KK walczyło podczas II wojny światowej przeciwko agresorom. Kto nie poległ, nie został zamordowany lub nie zmarł śmiercią naturalną ten po wojnie starał się według możliwości służyć Ojczyźnie z reguły z wyróżnieniem.
To wszystko zachęca do stawiania pytań o to, co było podstawą edukacyjnych sukcesów szkół kadeckich i czy mogą one być nadal wzorem godnym naśladowania.…

Przed II wojną światową istniała w Polsce tradycja przechodzenia służby wojskowej z ojca na syna. Dzisiaj to już rzadkość. Nie ma też stabilnego programu rozwoju kadr rezerwy mundurowej. (Istniejącego we wszystkich państwach NATO).
Nieliczne, tak zwane klasy wojskowe w szkołach nie są nawet przysłowiowym plasterkiem na rany. Pięknie w nowych mundurach prezentują się chłopcy i dziewczęta podczas narad i konferencji na ten temat. Stanowią oni jednak nie więcej niż ułamek promila młodych ludzi, którzy powinni umieć spieszyć pomocą zagrożonym, udzielać pierwszej pomocy, dbać w śro-dowisku o bezpieczeństwo, radzić sobie samodzielnie w niebezpieczeństwie.
W określonych rozmiarach mogą temu zaradzić właśnie szkoły kadeckie z internatem, określonym programem, dyscypliną przygotowującą młodych do służby społecznej.
W istniejącej sytuacji dziesiątek, jeżeli nie setek, byłych obiektów wojskowych nie znajdujących użytkownika, prowadzenie szkół kadeckich nie byłoby tak kosztowne, jak mówią niektórzy. Przed wojną, gdy Polska była znacznie uboższa, wychowano wielu dzielnych ludzi skromnymi porównawczo nakładami.
W Chinach, w pobliżu klasztoru Szaolin, słynącego z wychowania kung-fu, w okresie kilku lat powstało miasteczko uczniowskie z 50.000 młodych ludzi z całego świata, pobierających nauki przed południem i ćwiczących po obiedzie.
W Niemczech nazywają się inaczej, ale cel ich jest podobny – edukować, to znaczy wychowywać i kształcić młodych ludzi odpowiednio uzdolnionych. W Szwajcarii lub Francji, nie mówiąc o krajach anglosaskich, jest podobnie. Nie jest to sprzeczne z demokracją.
Uniwersytet Toruński prowadzi szkołę średnią dla młodzieży z predyspozycjami do badań naukowych. Istnieją muzyczne czy plastyczne szkoły średnie. Tylko służby mundurowe są jak dotychczas w Polsce pozbawione mechanizmu wyławiającego utalentowaną w tym kierunku młodzież.
Może przyczyna leży w tym, że tradycyjne słowo KADET wiązane jest z wojskiem. MEN i dzisiejszy MENS nie mają nic przeciwko szkole kadeckiej, ale o decyzję miarodajną odsyłają do MON. Chyba niepotrzebnie. Bo jeżeli pojęcie kadeta przyjęło się w sporcie – na co krzywi się wielu kolegów byłych kadetów, ale larum nie podnosi – to dlaczego nie zrezygnować z łączenia szkoły kadeckiej z MON-em? W końcu pierwszą Szkołę Rycerską powołał król w 1765r. dla celów bardziej ogólnych niż sama służba wojskowa. Okazało się, że miał rację.
Korpusy kadetów w Polsce sprawdziły się. Nie powinno budzić niczyjego sprzeciwu kontynuowanie dobrych tradycji, oczywi-ście odpowiednio do sytuacji współczesnej i oczekiwań na przyszłość. Już mówi się i są chętni, do tworzenia prywatnych szkół kadeckich. Też zgodnych z tradycją I RP. Problem więc w tym, kto ma dać zielone światło.…
Może najwyższa władza państwowa, czyli parlament?

Wyciąg z artykułu Zbigniewa Mikołajczaka
Honorowego Prezesa Związku Kadetów II RP
zamieszczonego w Biuletynie nr 21.

 


  









 
 

Kadeci II RP, Wszelkie prawa zastrzeżone.